Niesamowite przygody Moniki Kwiatek – powieść w odcinkach

Czy Monika Kwiatek dorówna popularnością nieśmiertelnemu Kmicicowi, którego poczynania śledziły rzesze czytelników wyczekujących na kolejne odcinki powieści, drukowanej w krakowskim „Czasie”, warszawskim „Słowie” i „Dzienniku Poznańskim”? Czy jej przygody będą wzruszać, bawić, emocjonować oraz jednoczyć osoby odpowiedzialne za rozwój pracowników w firmach? Czy będzie ona dla nich zwierciadłem, w którym przejrzą się, aby zobaczyć odbicie własnych zawodowych wyzwań? To zależy tylko od Was.

Przedstawiam Wam Monikę Kwiatek (absolwentkę „Learning & Development Management. Szkoły zarządzania procesami rozwojowymi w organizacji”, o wiosennym nazwisku), która przeżywa niesamowite przygody, pracując jako specjalistka L&D. Monika posiada kilkuletnie doświadczenie, jest dobrze przygotowana do pełnienia swojej roli zawodowej i od pewnego czasu pracuje w dość dużym zakładzie produkcyjnym.

Monika jest równocześnie główną i tytułową bohaterką internetowej powieści w odcinkach, której publikację rozpoczynamy. Jej perypetie będziecie mogli śledzić za pośrednictwem portalu LinkedIn oraz tu, w inspiracjach.

Chcecie być na bieżąco? Zapraszamy na Linkedin: link.


Niesamowite przygody Moniki Kwiatek – Odcinek 1 | Szkolenie

Dyrektor zakładu produkcyjnego, w którym pracuje Monika – Marcin Najważniejszy – wezwał ją na pilne spotkanie. Monika
z pewnym niepokojem szła do biura swojego szefa. Nie wiedziała przecież o co chodzi i dlaczego została wezwana.
Z dotychczasowych, dość powierzchownych kontaktów z Dyrektorem, a także z plotek i różnorodnych opinii na jego temat, wiedziała już, że uchodzi za osobę profesjonalną, wymagającą i mało otwartą na opinie innych.

– Dzień dobry Panie Dyrektorze – nieco nieśmiało, ale wystarczająco głośno, odezwała się Monika po wejściu do gabinetu. Mężczyzna nie odpowiedział. Przez krótką chwilę kończył zapisywać coś w notesie, potem położył markowe pióro na blacie
i spojrzał na nią.

– Pani Moniko – powiedział zdecydowanym głosem wstając zza biurka – proszę o przygotowanie szkolenia dla działu logistyki. Rozmawiałem przed chwilą z jednym z naszych kluczowych klientów, który miał ogromne opóźnienie w dostawie zamówionego towaru. Nie możemy sobie pozwolić na takie błędy. Bardzo proszę zatem o szkolenie, które je wyeliminuje. A teraz proszę wybaczyć, jestem bardzo zajęty. – Po zakończeniu swojej krótkiej wypowiedzi Najważniejszy ponownie usiadł za biurkiem
i wrócił do pracy. Monika stała chwilę wahając się czy kontynuować rozmowę.

– Dziękuję już pani – popatrzył na nią nieco zdziwiony Dyrektor – coś jeszcze?

– Panie Dyrektorze – przełamała się Monika – wydaje mi się, że ta sytuacja wymaga chyba dodatkowej analizy, jakiejś diagnozy, zdefiniowania przyczyn tego opóźnienia.

– Pani Moniko – Najważniejszy wstał nieco zniecierpliwiony – znacznie dłużej pracuję w tej firmie niż Pani i znam ją dużo lepiej. – Monika miała wrażenie, że Dyrektor wchodzi w rolę surowego rodzica, który wspaniałomyślnie i wyjątkowo zdobył się na odrobinę cierpliwości dla swojego nieopierzonego dziecka pracownika – Poprosiłem o zorganizowanie szkolenia i proszę zrealizować moją prośbę. Posiada przecież Pani właściwe ku temu kompetencje. Pomimo polityki drastycznych oszczędności, zgodziłem się – na Pani prośbę – wydatkować środki na szkolenie:

Learning & Development Management. Szkoła zarządzania procesami rozwojowymi w organizacji

we Wszechnicy UJ

[Tak, to było lokowanie produktu. Nie podejrzewacie chyba, że Dyrektor Najważniejszy naprawdę zaprzątałby sobie pamięć tak nieistotnymi informacjami, jak tytuł szkolenia i nazwa firmy je oferującej. Jego mózg był przecież stworzony do rzeczy wyższego rzędu].

– Proszę zatem teraz wykorzystać swoją wiedzę – kontynuował Dyrektor – i nie komplikować sprawy. I taka rada na przyszłość. Proszę nie kwestionować moich poleceń.

– Panie Dyrektorze – postanowiła jeszcze zawalczyć Monika – mnie chodzi o bardziej odpowiedzialny namysł nad tą sprawą, żeby adekwatnie i sensownie wydawać pieniądze z budżetu szkoleniowego.

– Pani Moniko, nie mam już czasu – powiedział zniecierpliwiony Najważniejszy – Namysłu dokonałem ja. Proszę wykonać moje polecenie

— Koniec odcinka pierwszego —

A czy Ciebie spotkała podoba sytuacja?

Monika Kwiatek powróci w następnym odcinku

Tak jak zawsze powraca James Bond.

Bo czyż specjalista L&D nie musi mieć ogromnej psychicznej odporności

– tak jak agent Jej Królewskiej Mości –

aby budować dialog i realne partnerstwo z biznesem?

W następnym odcinku dowiecie się jak Monika zabrała się do organizacji szkolenia zleconego jej przez Dyrektora Najważniejszego.


Niesamowite przygody Moniki Kwiatek – Odcinek 2 | Tabelka

W poprzednim odcinku: Dyrektor Najważniejszy zlecił Monice, w dość żołnierskich słowach, zadanie zorganizowania szkolenia dla działu logistyki. Monika zastanawia się właśnie jak się do tego zabrać.

Wracając do swego pokoju Monika zatrzymała się przy ekspresie myśląc intensywnie – „Kurczę jak się do tego zabrać?” – nacisnęła guzik przedstawiający brzydką ikonkę filiżanki wypełnionej do połowy mlekiem (ikonka była rzeczywiście nieudana, ale kawa smakowała wyśmienicie). „To zabawne, że on oczekuje, że będę znała odpowiedzi na wszystkie pytania dzięki jednemu szkoleniu” – myślała nieco poirytowana wsłuchując się w, przyjemny dla ucha, szum młynka miażdżącego ziarna kawy. „No dobra, trzeba się z tym zmierzyć, ale co powinnam zrobić? Jak się do tego zabrać? Może rzeczywiście skorzystać z jakiegoś narzędzia, które było na tym szkoleniu? Hmm…. co ja z niego pamiętam?” – pociągnęła łyk kawy i poszła w kierunku swojego biura niosąc filiżankę w prawej dłoni. „Pamiętam, że pierwszy moduł prowadził taki przystojny, młody człowiek o miłym głosie” – uśmiechnęła się do siebie rozbawiona tym wspomnieniem – „ale to chyba nie jest przydatne w tej sytuacji?”. Weszła do swojego pokoju, usiadła przy biurku i wygrzebała pakiet materiałów ze szkolenia. Zerknęła na okładkę:

Learning & Development Management. Szkoła zarządzania procesami rozwojowymi w organizacji

Wszechnica UJ

[Ponownie mamy do czynienia z lokowaniem produktu. Nieco bardziej subtelnym niż w poprzednim odcinku, bo Monika mogła przecież zerknąć na stronę tytułową materiałów szkoleniowych. Tak, lokowanie byłoby zbyt nachalne, gdyby Monika patrzyła na okładkę zbyt długo, ale ona patrzyła tylko chwileczkę].

„Zaraz, zaraz, było coś takiego” – zastanawiała się Monika – „taka tabelka z pytaniami, na które należy sobie odpowiedzieć, zanim zaczniesz projekt rozwojowy. I co więcej jak na nie odpowiesz, to wiesz jak się za niego zabrać. Gdzie ja to mam. O! Jest.” Monika otworzyła plik i zerknęła na pierwsze pytanie: Kto jest klientem biznesowym projektu rozwojowego? „Ojej ale co to znaczy klient biznesowy” – pomyślała przez chwilę nieco rozczarowana, ale za chwilę znalazła: szkolenie ma wesprzeć osiągnięcie realnego wyniku biznesowego, za który odpowiedzialny jest klient biznesowy i jego zespół. „Czyli co, klientem biznesowym jest Dyrektor Najważniejszy? On zgłosił potrzebę szkolenia i jasno zdefiniował wynik biznesowy z nim związany: eliminacja opóźnień w dostawach…” – zastanawiała się chwilę – „Nie!” – wykrzyknęła w myślach Monika, wręcz podskakując na krześle zadowolona ze swojego odkrycia – „Bezpośrednio odpowiedzialny za brak opóźnień w dostawach jest szef działu logistyki Szymon Ważny. To z nim muszę pogadać”.

Zadowolona z siebie przeszła do drugiego pytania: Co jest celem diagnozy poprzedzającej szkolenie? Uśmiechnęła się. Pamiętała, że ten z miłym głosem kilka razy przerywał potok ich wyszukanych i skomplikowanych pytań diagnostycznych podczas symulacji wywiadu, formułując jedną wątpliwość: czy wy na pewno wiecie czego chcecie się w tej rozmowie dowiedzieć? Psuł im wtedy zabawę, ale musiała przyznać, że trudno jej dyskutować z żelazną logiką zasady: zanim zapytasz upewnij się, że wiesz o co.

„Ok, jaki jest cel diagnozy?” – myślała Monika – „Hmm, no sprawdzenie czego ekipa z logistyki potrzebuje się nauczyć, żeby eliminować te opóźnienia” – uśmiechnęła się do siebie zadowolona, że tak jej dobrze idzie – „No i ewentualnie upewnić się czy te opóźnienia rzeczywiście wynikają z tego, że oni czegoś nie wiedzą lub nie potrafią czegoś zrobić”.

Zerknęła na kolejne pytania. „Ok zastanowię się nad nimi później. Najważniejsze jest to, że wiem od czego zacząć: powinnam pogadać z Szymonem. I wiem o co go pytać”.

— Koniec odcinka drugiego —

A Ty jak zabierasz się za realizację projektu rozwojowego?

Monika Kwiatek powróci w następnym odcinku

Tak jak zawsze powraca James Bond.

Bo czyż specjalista L&D nie musi mieć zdolności szybkiej analizy sytuacji

– tak jak agent Jej Królewskiej Mości –

aby formułować wnioski, które prowadzą go do właściwych działań?

W następnym odcinku dowiecie się jak przebiegała rozmowa Moniki z szefem działu logistyki Szymonem Ważnym.


Niesamowite przygody Moniki Kwiatek – Odcinek 3 | Rozmowa

W poprzednim odcinku: Monika doszła do wniosku, że w sprawie szkolenia, którego organizację jej zlecono, musi porozmawiać z szefem działu logistyki Szymonem Ważnym, ponieważ szkolenie ma dotyczyć członków jego zespołu.

– Cześć Szymon – Monika zobaczyła Ważnego przy stoliku zakładowej kafejki – cieszę się, że będziemy współpracować przy organizacji szkolenia dla twojego zespołu – uśmiechnęła się i przysiadła się do jego pustego stolika.

– Szkolenia? – podniósł ze zdziwieniem wzrok – jakiego szkolenia?

– No jak to? Nic nie wiesz? – teraz ona była zdziwiona i zdezorientowana – Dyrektor Najważniejszy nie rozmawiał z Tobą?

– Stary? Rozmawiał i to wielokrotnie, ale nie na temat szkolenia – powiedział Ważny wyraźnie rozbawiony – ale skoro robimy szkolenie, to koniecznie wyjazdowe. Znajdziesz jakąś fajną miejscówkę? – na twarzy Ważnego zagościł ironiczny uśmieszek.

– Przestań się wydurniać – ofuknęła go, bo już dość dobrze się znali. Wkurzyło ją, że sprowadził jej robotę do organizowania atrakcji dla chłopaków z logistyki – Najważniejszy poprosił mnie o organizację szkolenia dla Twojego zespołu, w związku z opóźnieniami w dostawach. Mieliśmy jakąś wtopę z tym związaną dla ważnego klienta. Zrozumiałam, że to jakiś szerszy problem z tymi opóźnieniami.

– Od ponad roku nie mieliśmy opóźnień w dostawach, które wykraczałyby ponad nasz minimalny bufor, zawarty także w umowach z klientami – odparował – nie sadzę zatem, żebyśmy mieli do czynienia z jakimś „szerszym problemem” w tym obszarze.

– A to opóźnienie dla ważnego klienta? – zapytała.

– Żona Mareckiego zaczęła rodzić i ten wydzwonił Kabałę, żeby go zastąpił. W porodowym stresie źle przekazał informacje i jedno zlecenie nie zabrało się z transportem. Pech chciał, że była to dostawa dla firmy dobrego znajomego Najważniejszego. Bardzo upierdliwy klient. Zna Starego i przez to bardzo się szarogęsi, ma ciągłe pretensje. Pretensja dotycząca tego opóźnienia była chyba pierwszą naprawdę uzasadnioną. Gadałem z nim – obyło się bez finansowego odszkodowania. Dostał priorytet w dostawie na trzy kolejne transze. Poza tym: padłem na twarz, ukorzyłem się i przyznawałem mu rację. Wywrzeszczał się i miałem nadzieję, że mu ulżyło. Zadzwonił jednak do Starego.

– Najważniejszy rozmawiał z Tobą o tej sytuacji? – zapytała Monika.

– Nie – uśmiechnął się gorzko – najwyraźniej rozmawiał tylko z Tobą.

– W ogóle z Tobą o tym nie rozmawiał i zlecił mi przygotowanie szkolenia? – powiedziała zdzwiona – ale w takiej sytuacji to szkolenie jest chyba niepotrzebne?

– Jeśli mielibyśmy się na nim dowiedzieć jak optymalizować proces dostawy, tak aby minimalizować czas dotarcia do klienta, to nie. Nasz średni czas dostawy jest w pierwszej trójce w Grupie. Ale skoro masz już budżet, zgodę Starego i to w okresie „polityki wzmożonych oszczędności” – uśmiechnął się zadowolony z udanej parodii głosu Najważniejszego – to zróbmy szkolenie. Na jesieni muszę wdrożyć nowy, elektroniczny system monitorowania stanów magazynowych. Ten, z którym pracujemy, jest zawodny, stary i ma mało funkcjonalności. Przydałby mi się przegląd rozwiązań istniejących na rynku. Mam nawet człowieka, który zna się na tym i mógłby zrobić to szkolenie. Poza tym wieczorna integracja przydałaby się nam w tym covidowym szaleństwie. To jak?

– Chcesz mi powiedzieć, że Twój szef, z pominięciem Ciebie, próbuje rozwiązać problem, który jest w Twoim zespole, w ogóle na ten temat z Tobą nie rozmawiając i angażuje do tego osobę trzecią, a ty nie chcesz tego z nim wyjaśnić? Nie chcesz z nim porozmawiać? – zrobiła wielkie oczy Monika.

– Nie ma sensu tracić czasu na walenie głową w mur i kopanie się z koniem – wyjaśniał cierpliwie Szymon – właściwie to nawet nie chodzi o czas, a bardziej o to, że to walenie głową w mur boli. Wiem, bo kiedyś, dawno temu, próbowałem. Po prostu przyjmuję Starego z całym dobrodziejstwem inwentarza i przechodzę do porządku dziennego nad takimi sytuacjami, nie tracąc na nie czasu i energii. Zdaje się, że miałaś okazję doświadczyć wątpliwej przyjemności wchodzenia w polemikę z Dyrektorem Najważniejszym – uśmiechnął się Szymon, a Monikę przeszedł dreszcz na wspomnienie krótkiej rozmowy w gabinecie Dyrektora.

– A tak – kontynuował Ważny – on jest zadowolony, że zainterweniował i rozwiązał problem, ja jestem zadowolony, bo mam potrzebne szkolenie bez konieczności wykłócania się z nim o budżet, a ty jesteś kryta, bo wszyscy w firmie są zadowoleni z realizacji tego szkolenia. To jak?

– Muszę się nad tym zastanowić – powiedziała Monika wzdychając głośno.

[Trudno było mi wtrącić w rozmowę Moniki i Szymona lokowanie produktu. Czynię to zatem na końcu odcinka. Nawiasem mówiąc, to co powiedział Szymon Monice robi wrażenie – nie?]

Learning & Development Management. Szkoła zarządzania procesami rozwojowymi w organizacji

Wszechnica UJ

— Koniec odcinka trzeciego —

A ty co zrobiłabyś/zrobiłbyś na miejscu Moniki?

Monika Kwiatek powróci w następnym odcinku

Tak jak zawsze powraca James Bond.

Bo czyż specjalista L&D nie musi mieć zdolności panowania nad emocjami

– tak jak agent Jej Królewskiej Mości –

aby zachować kamienną twarz, gdy dowiaduje się o rzeczach niezwykle zaskakujących?

W następnym odcinku (a będzie to odcinek finałowy i rozstrzygający) dowiecie się czy Monika przyjmie propozycję Szymona Ważnego.


Niesamowite przygody Moniki Kwiatek – Odcinek 4 | Decyzja

W poprzednim odcinku: Szef działu logistyki powiedział Monice, że nie potrzebuje tego szkolenia, które zlecił Dyrektor zakładu, ale w ramach zielonego światła na szkolenie mogą zrobić inne, które z jego perspektywy jest potrzebne. Monika zastanawia się co zrobić.

„Ojej co ja mam zrobić?” – biła się z myślami Monika – „Z jednej strony jest tu jakiś wyraźny kłopot z otwartą rozmową pomiędzy Dyrektorem, a Szymonem. Nie wiem, czy to wynika z braku zaufania, specyfiki Najważniejszego, której sama doświadczyłam, a może z historii ich dotychczasowej współpracy? Niezależnie od tego, z czego to wynika, skutkować może błędnymi decyzjami, wzajemnym niedoinformowaniem, a także angażowaniem zasobów w kłótnie i przepychanki zamiast w rozwiązywanie problemów.”

„Z drugiej strony – analizowała – mamy do czynienia z realizacją szkolenia, które tak naprawdę jest niepotrzebne i wiąże się z bezsensownym wydatkowaniem kosztów z budżetu szkoleniowego. Oczywiście mogę to szkolenie uczynić sensownym i potrzebnym, ale tylko wtedy, gdy zrealizuję je bez wyjaśniania sprawy Dyrektorowi, zgodnie z potrzebami zgłoszonymi przez Szymona. Ta druga opcja wiąże się z tym, że nie powiem Najważniejszemu wprost o kłopocie, jaki mam ze zgłoszonym przez niego zapotrzebowaniem. Hmm… niestety kuszące” – pomyślała Monika krzywiąc się na wspomnienie rozmowy z Dyrektorem.

„Mam wrażenie, że to, co zrobię, będzie miało wpływ na to, w jaki sposób budować będę swoją pozycję w zakładzie – jak ludzie mnie i w ogóle HR będą postrzegać, co o mnie będą myśleć? Na ile będę oportunistką, a na ile będę dążyć do adresowania i rozwiązywania realnych problemów? Czy będę w stanie budować realne partnerstwo z Najważniejszym i Szymonem, gdy wdam się w te ich gierki?”

„Z drugiej strony zawsze byłam ambitną idealistką i chciałam za dużo. Czy ja jestem gotowa na to, aby jak samotny jeździec, rozgrzebywać tę sprawę wbrew wszystkim? Najważniejszy i Ważny wyraźnie tego nie chcą – adresując kłopot dotyczący ich współpracy ewidentnie zirytowałabym ich obu i nie miała poparcia u żadnego, sama wystawiając się na strzał. Czy mam na to siłę? A gdyby tak zastanowić się, co powinnam zrobić odwołując się nie do mojego idealizmu, ale do mojej zawodowej odpowiedzialności, która wynika z mojego stanowiska, uprawnień i kompetencji?”

„I jeszcze jedno, niezależnie od tego co zrobię i na co się zdecyduję – zastanawiam się, co jest realnie możliwe w relacji między nimi? Może wymagam od tej sytuacji zbyt dużo? Może trzeba się zdecydować na mniejszy krok?”

Wibrowanie telefonu w kieszeni oraz głośny dźwięk banalnego, ale niezwykle popularnego dzwonka telefonicznego, który w gruncie rzeczy bardzo lubił, oderwało Ważnego od mailowej korespondencji z klientem.

– No cześć co tam? – zapytał nieco zniecierpliwiony.

– Daj namiar na tego gościa od systemów monitorowania stanów magazynowych – usłyszał głos Moniki – zrobimy to szkolenie.

Learning & Development Management. Szkoła zarządzania procesami rozwojowymi w organizacji

Wszechnica UJ

[Na naszym szkoleniu pracujemy nad Waszymi „kejsami”. I tak jak w przypadku historii Moniki, często dochodzimy do wniosku, że nie ma jednego, optymalnego rozwiązania, ponieważ rzeczywistość jest zbyt złożona. To co jednak nam się udaje, to: wymiana poglądów i opinii na temat Waszego dylematu; zdefiniowanie kryteriów podejmowania decyzji w danym przypadku; rekomendowanie kilku sensownych rozwiązań; rozważenie konsekwencji różnych decyzji – tak abyście to Wy byli gotowi do ich podjęcia. Decyzji, które są w zgodzie z Wami i za które jesteście w stanie wziąć odpowiedzialność.]

— Koniec odcinka czwartego – ostatniego —

 Monika Kwiatek powróci

Nie w następnym odcinku, ale być może w waszych myślach,

 gdy spotkacie się z podobnym dylematem.

Tak jak zawsze powraca James Bond.

Bo czyż specjalista L&D nie jest choć trochę, jak agent Jej Królewskiej Mości?

 

Autor

Wszechnica

Skontaktuj się z nami

Maciej Kocurek

Prezes Zarządu, trener, konsultant, facylitator

506 006 066
Napisz do nas
Skontaktuj się z nami