Coach, czy Psychoterapeuta? – z cyklu coaching dla początkujących

Coach, czy psychoterapeuta? To najczęściej pojawiające się na forach poświęconych rozwojowi osobistemu pytanie. Skąd wątpliwości i jak ustalić, kto na danym etapie życia będzie dla nas najbardziej wspierający?

Najprostsze rozróżnienie wskazuje na to, że tam, gdzie kończy się terapia, zaczyna coaching. I choć czasami narzędzia, czy techniki pracy bywają zbieżne, zadaniem terapii jest leczyć, sięgając do sytuacji z przeszłości pacjenta i analizując, jak wpływają one na to, czego doświadcza on tu i teraz, podczas gdy w coachingu interesuje nas głównie preferowana przyszłość Klienta. Mówi się, że coaching pracuje na celach. W praktyce oznacza to, że w miejsce szukania przyczyn zaistniałej sytuacji, przykładamy uwagę do tego, jakiej zmiany w danej sytuacji Klient oczekuje i co w przyszłości ma się zrealizować, aby ta zmiana zaczęła być obecna w życiu Klienta. Coach nie szuka deficytów, czy odchyleń od norm diagnostycznych. Zakłada, że każdy człowiek ma wszelkie dostępne zasoby, aby prowadzić szczęśliwe, satysfakcjonujące życie. A proces coachingowy służy jedynie temu, aby ten potencjał osobisty, twórczy, czy zawodowy wydobyć. Zgodnie z tym założeniem, coach nie powie, jak żyć, myśleć, czuć i co w danej sytuacji jest prawidłowe. Nie doradzi, nie rozgrzeszy i nie przejmie odpowiedzialności za jakość życia Klienta. Zrozumie sposób, w jaki postrzega on swoją sytuację i jak sobie z nią radzi oraz zaprosi do obejrzenia jej z różnych perspektyw. Po to, aby Klient zyskał pełniejszy wgląd i podjął decyzję, jaki sposób myślenia, czy działania będą najlepiej służyć osiągnięciu celu, który aktualnie przed nim. W coachingu nie ma również miejsca na relację uczeń – mistrz. To zaproszenie do partnerstwa i sprawczości, co widoczne jest już na poziomie języka (klient, nie pacjent). Relacja coachingowa jest równoległa – coach jest ekspertem od procesu coachingowego, Klient zaś od jego treści. Efekt wspólnej pracy zawsze zależny jest od zaangażowania Klienta i jego gotowości na zmianę. Postawę coacha można określić jako uważną obecność. Wymaga ona dojrzałości emocjonalnej i równowagi wewnętrznej, a służy temu, aby nie narzucać Klientowi swoich emocji czy interpretacji, tworząc tym samym przestrzeń, aby mógł on uruchomić całą wiedzę o sobie samym i zaangażować ją w najlepszy możliwy sposób.

Podczas pierwszego spotkania między Klientem a coachem zawiązuje się kontrakt. Określa on czas współpracy, schemat procesu coachingowego, oraz jego wymierne efekty (co pozwoli stwierdzić Klientowi, że założone przez niego cele zostały osiągnięte?). To, co jeszcze różnicuje wsparcie psychoterapeutyczne od coachingowego – to sposób widzenia człowieka. W podejściu psychodynamicznym źródeł zaburzeń psychicznych szuka się w nierozwiązanych konfliktach z przeszłości oraz nieuświadomionych potrzebach i emocjach pacjenta. Psychoterapia poznawczo-behawioralna kładzie nacisk na zmianę dysfunkcyjnych przekonań pacjenta, dotyczących jego samego, świata i przyszłości, upatrując w nich przyczyny nieprzystosowawczych zachowań i emocji. Zaś uwaga terapeutów Gestalt skupia się wokół procesu wchodzenia pacjenta w kontakt z jego środowiskiem oraz sposobów wycofywania się z tego kontaktu, wskazując na utrwalone wzorce zachowania jako determinanty zaburzeń psychicznych.

Jak widać – interwencja psychoterapeutyczna dąży do przywrócenia potencjału człowieka poprzez zrozumienie przyczyn, identyfikację mechanizmów oraz ich korektę, co przypomina trochę łatanie dziur, aby wyrównać teren, przy założeniu, że dopiero stojąc na równej drodze można rozejrzeć się dookoła, czy podskoczyć do góry. Coaching polega zaś na założeniu, że nawet w najgłębszej dziurze można rozejrzeć się dookoła, a i podskoczyć się da – jeśli tylko Klient ma świadomość, że właśnie tego chce, wie po co skacze, określi, jak wysoki ma być to skok, kim będzie jak go wykona i zdecyduje się na konkretne działania, przyjmując tym samym sprawczość i odpowiedzialność za jakość swojego życia.

Czy znaczy to, że coaching bywa bardziej użyteczny niż psychoterapia? Jak powiedziałby i terapeuta i coach – to zależy. Od indywidualnych preferencji, strategii uczenia się, temperamentu, samoświadomości, potrzeb, czy motywacji. Niezależnie jednak od tego, jaką formę wsparcia wybieramy, kluczem jest nasza gotowość do zmiany. To ona determinuje skuteczność procesu terapeutycznego, czy coachingowego.

Z perspektywy funkcjonowania mózgu wiemy obecnie, że specyficzne obwody neuronalne aktywowane przez nasze poczucie przyszłości pokrywają się znacząco z sieciami, w których przechowywana jest pamięć. Cytując więc amerykańskiego psychiatrę i neurologa Waltera Nievesa – „przyszłość decyduje o przeszłości”. Neuronauka wykazując, że rozważanie przyszłości aktywuje wyraźny wzorzec sieci neuronalnej, daje nam widzę na temat tego, że mózg nie traktuje „wybiegania w przyszłość” jako ćwiczenia poznawczego, ale ważną funkcję, której poświęca określoną sieć. Zatem eksploracja poczucia przyszłości może być wykorzystana jako uzasadnione narzędzie terapeutyczne, co udowodniono zarówno z perspektywy neuropoznawczej, jak i psychoanalitycznej.

Skoro zatem zmiana dostępna jest każdemu / każdej z nas, a z poziomu neuronauki nie ma dowodów wskazujących na przewagę danej formy terapeutycznej – może warto zamiast psychoterapeuty, czy coacha szukać człowieka? I bardziej postawić na wspierającą relację, niż wybór drogi, którą będziemy podążać w kierunku szczęśliwego i satysfakcjonującego życia.

W artykule wykorzystałam dane, umieszczone w serwisie www.journals.viamedica.pl, pochodzące z przedruków artykułów z zakresu różnych dziedzin medycyny, zarówno klinicznej, jak i eksperymentalnej.

Autor

Wszechnica

Skontaktuj się z nami

Izabela Górska

Konsultantka ds. projektów rozwojowych, psycholog, coach, trener

506 006 087
Napisz do nas
Skontaktuj się z nami