Jak facylitacja zmienia jakość spotkań?

Jak facylitacja zmienia jakość spotkań, także tych prowadzonych online? Z mojej praktyki facylitatorki wynika, że podejście facylitacyjne istotnie wpływa na przebieg i efekty spotkania, jednak by odpowiedzieć szerzej na to pytanie sięgnę do perspektywy uczestnika – w tym wypadku moje doświadczenie jest jeszcze większe. Doświadczenie bycia na spotkaniach, jak i uczestniczenia w spotkaniach, bo właśnie tak w uproszczeniu rozróżniam dwie postawy, które mam okazję przyjmować, w zależności od tego, kto i w jaki sposób je prowadzi. Świadomie skupię się na tej drugiej opcji, bardziej interesującej, możliwej do osiągnięcia, gdy osoba prowadząca facylituje.

Uczestnictwo

Gdy spotkanie jest facylitowane staję się aktywnym uczestnikiem spotkania – zabieram głos, wymyślam rozwiązania, spieram się. Jestem w pełni zaangażowana w pracę, a nie tylko obecna umęczonym ciałem, zadającym pytanie: co ja tu robię i czy naprawdę muszę tu być? Czas mija szybko, nawet jeśli praca jest wymagająca i kosztuje sporo wysiłku. Mam też poczucie sensu, bo…

Bycie potrzebnym

…czuję i widzę, że jestem potrzebna. Że potrzebne są moje kompetencje, potencjał, zasoby. Że mój głos w dyskusji jest oczekiwany, a za tym oczekiwaniem kryje się głębokie przekonanie, że to co mówię wnosi wartość do wspólnej pracy. Bez oceny czy to mądre czy nietrafione – po prostu niezbędne, by wykreować jeszcze bardziej nieszablonowe rozwiązanie, by zainspirować innych, uruchomić ich zasoby, które będą również dla mnie bodźcem do dalszej aktywności.

Poczucie wpływu

Podczas spotkania, w którym prowadzący (korzystając z umiejętności facylitacyjnych) zaprasza grupę do wspólnego poszukiwania rozwiązania, nie narzucając swojej jedynej słusznej racji, staję się współtwórcą rzeczywistości, w której żyję. Wzrasta moje poczucie wpływu, mogę kształtować ważne dla mnie obszary funkcjonowania organizacji, którą współtworzę. Moje zdanie na temat standardu obsługi klienta czy funkcjonalności tworzonego produktu pozostawia realny ślad w ostatecznym rozwiązaniu.

Ciekawość i rozwój

Wspólne wymyślanie, dyskutowanie, budzi we mnie ciekawość – ludzi, ich stanowisk, argumentów, wątpliwości. Zgłębianie naszych motywacji, wnikliwe przyglądanie się wypracowanym rozwiązaniom, wzmacnia we mnie przekonanie, że się rozwijam – więcej słyszę, więcej widzę, paleta barw różnych perspektyw niezwykle się poszerza. To oczywiście momentami bywa trudne, bo wymaga otwartości na, być może, niezwykle odmienne poglądy, ale jest kluczowe dla wypracowania wartościowych, kompleksowych rozwiązań. Wysiłek związany z uruchomieniem ciekawości jest ważny również dlatego, że…

Satysfakcja

… ciekawość pociąga za sobą budowanie atmosfery zrozumienia, a ona z kolei zwiększa gotowość do mówienia wprost, do spierania się w dążeniu do konsensusu, do dotykania sedna sprawy, które jest kluczowe, jeśli chcemy na przykład podjąć wspólnie decyzję, pod którą każdy z nas się podpisze. Jedni z większym zachwytem inni może z mniejszym, ale wszyscy w poczuciu wewnętrznej zgody. Wszyscy z poczuciem satysfakcji, sensownie wykorzystanego czasu, dobrze zainwestowanych zasobów, energii, wysiłku, a przede wszystkim ze świadomością, że osiągnęliśmy efekt, który wydawał się niemożliwy.

Brzmi jak sielanka? Niemożliwe do osiągnięcia? Dla jednych to niemal codzienność, bo facylitacja na dobre zagościła w ich firmach i ten styl pracy jest naturalny, wpisany w kulturę działania organizacji. W wielu miejscach podejmowane są próby włączania ludzi w tworzenie organizacji w głębszym zakresie, niż tylko poprzez wykonywanie obowiązków wynikających ze stanowiska pracy. Solidną podstawą do tego, by uruchamiać i korzystać z potencjału ludzi, są wysoko rozwinięte kompetencje interpersonalne, uważność, wypracowany warsztat pracy z grupą. Czasem jednak to nie wystarcza, by poradzić sobie z wyzwaniami, które naturalnie powstają, kiedy mamy takie nagromadzenie różnorodności perspektyw, emocji i interesów w jednym miejscu i czasie. Kiedy aż kusi, by prześlizgnąć się po temacie spotkania, zanim stworzą się podziały, czy jak często bywa, jedni zdominują spotkanie, a inni wyłączą się, wyczekując jedynie zakończenia „wspólnej” pracy. Kiedy pozornie łatwiejsze wydaje się dyrektywne zarządzenie sytuacją, podjęcie decyzji czy rozdzielenie zadań bez konsultacji z tymi, których to bezpośrednio dotyczy, żeby tylko uniknąć niekończącej się wymiany zdań, która do niczego nie prowadzi.

Kiedy poznałam techniki i narzędzia facylitacyjne zobaczyłam, że drzwi do efektywności spotkań są otwarte, nie trzeba ich wywarzać. Odkryłam też, że jak wszędzie, trzeba zacząć od siebie – od budowania swojej postawy, zarówno w roli uczestnika, jak i prowadzącego spotkanie. To ode mnie zależy, czy zdecyduję się wyłącznie być na spotkaniu czy w nim uczestniczyć, a także na ile będę się starała wzbudzić w sobie otwartość i ciekawość. Osoba z facylitacyjnym podejściem do prowadzenia spotkań z pewnością umożliwi grupie wejście w ten tryb pracy, który pokazuje, że można wychodzić ze spotkań z autentycznym zadowoleniem z jego przebiegu i uzyskanych rezultatów.

blank
Autor

Magdalena Pęcak

Konsultant ds. projektów rozwojowych, trener, facylitator, coach

Skontaktuj się z nami

Magdalena Pęcak

Konsultant ds. projektów rozwojowych, trener, facylitator, coach

508 140 650
Napisz do nas
Skontaktuj się z nami